paź 16, 2012

Sukienka o właściwościach magicznych

Stylizowane na lata dwudzieste, sukienki o mocno obniżonej talii pojawiły się w tym sezonie w kolekcjach wielu projektantów. Można je znaleźć wśród kreacji (zarówno tych ready-to wear jak i haute couture) proponowanych m.in. przez firmy Gucci, Alberta Ferretti (tu dodatkowo możemy podziwiać kojarzące się z tamtym okresem w modzie olśniewające koronki), Ralph Lauren, czy Just Cavalli. Nie jest to oczywiście jedyna modna forma, bo czasy, gdy wypadało nosić tylko mini albo tylko maxi minęły bezpowrotnie mniej więcej 25 lata temu. Ten krój kojarzący się z jazzowymi klubami okresu amerykańskiej prohibicji oraz charakterystycznymi krótkimi fryzurami i mocnym makijażem ówczesnych królowych stylu (Greta Garbo, Pola Negri) cieszy się jednak niegasnącym powodzeniem.
Projektanci o nim nie zapominają, bo dla wielu kobiet sukienka o obniżonej talii jest prawdziwym wybawieniem. Przede wszystkim, dlatego że jak żadna inna pomaga ukryć zarówno ten mniejszy jak sporo większy nadmiar centymetrów w talii oraz, gdy jest taka potrzeba, skutecznie tuszuje lekko wystający brzuszek. Taki krój jest także świetnym wyjściem dla pań szczupłych i bardzo szczupłych, ale narzekających na zbyt słabo zarysowaną talię (sylwetka H).
Ale to nie wszystko, bo obniżona talia sukienki o szerokim dole pomaga ukryć zbyt szerokie biodra albo uda oraz optycznie wyszczuplić ramiona oraz górną część sylwetki – góra sukienki musi być jednak w tym przypadku dość wąska. Szeroki i niezbyt długi (odkrywający kolana) dół jest zaś wręcz stworzony, by można było pokazać nogi i to zarówno w balerinkach czy butach na wysokim obcasie jak i w ciężkich botkach na obcasie zupełnie niskim.
Czy to znaczy, że kto nie jest z wyglądu swoich nóg zadowolony powinien z tego kroju zrezygnować? Ależ nie. Taką sukienkę można też przecież z powodzeniem nosić jako tunikę do eleganckich wąskich (np. atłasowych) spodni (także do tych o długości 7/8), a nawet do dżinsów (na mniej oficjalne okazje).
Wygląda więc na to, że jest to sukienka dla każdego. Prawdziwa magia!

paź 10, 2012

Anna Karenina i jej futro

Naturalne futro raczej nie ma dobrej prasy – jego zwolennicy i przeciwnicy od wielu lat prowadzą nieustającą wojnę. Wygrywają przeciwnicy i obrońcy praw zwierząt – w wielu krajach (m.in. w Wielkiej Brytanii) zakazano albo przynajmniej ograniczono i objęto ścisłymi regułami możliwość hodowli zwierząt futerkowych i nie ma się co łudzić – do takich regulacji prawnych dojdzie pewnego dnia
także i w Polsce.
I choć naturalne futra raczej nigdy nie znikną ze sklepów, to z pewnością będzie ich na rynku coraz mniej, przez co staną się jeszcze droższe niż dziś. Na szczęście jednak sztuczne futra są coraz doskonalsze i nierzadko trudno je odróżnić od tych prawdziwych. Są w każdym razie niemal tak samo miękkie i jedwabiste w dotyku, a ich producenci dokładają też starań by były coraz cieplejsze
– bo to, że mniej od naturalnych grzeją jest jednym z głównych zarzutów wysuwanych
przez zwolenników prawdziwych futer.

Tej zimy futrzane akcesoria i dodatki są bardzo modne – to część od kilku lat niepokonanego trendu inspirowanego stylem dość swobodnie określanym jako „carsko-rosyjski”. Bogatego w połyskujące złotem motywy, mocno nasyconego kolorem i zdobionego właśnie futrem (w wersji dostępnej
dla każdego – właśnie sztucznym). Tej zimy jego popularność najprawdopodobniej jeszcze wzrośnie, bo kilka tygodni temu miała przecie miejsce premiera „Anny Kareniny” z Keirą Knihtley w roli głównej
(w Polsce musimy na film poczekać do 23 listopada) i wszystko wskazuje na to, że najnowsza adaptacja słynnej powieści Lwa Tołstoja bardzo się publiczności spodobała.
O tym, że „Anna Karenina” pojawi się w tym roku na ekranach projektanci wiedzieli od dawna,
dlatego rozmaite „carsko-rosyjskie” motywy, a wśród nich futrzane albo chociaż zdobione futrem kołnierze, czapki, mankiety, buty, torebki, mufki czy kamizele o zróżnicowanej kolorystyce, są obecne niemal w każdej kolekcji. Warto się tym trendem zainteresować, bo jest niezwykle dekoracyjny.
A przy tym miły w dotyku i cieplutki.
Futrzane dodatki nosić można niemal „do wszystkiego”, pasują do strojów sportowych, ale także
do ubiorów eleganckich, a nawet wizytowych (choć oczywiście nie każde futrzane botki czy torba będą odpowiednim dodatkiem do jedwabnej sukni). Nowością jest trend łączący dwa (a czasem więcej) rodzajów futer w jednej stylizacji.

wrz 30, 2012

Nowa odsłona czerwieni

Czerwień należy do głównych kolorystycznych trendów tego sezonu. Rzadko jednak jest to czerwień pełna, klasyczna – dużo częściej złamana dodatkiem innych kolorów. Pojawiają się więc bordo, karmin, purpura, kolor czerwonego wina, ale nie tylko. Najnowsze modele w kolekcjach wielu projektantów mienią się nasyconymi owocowymi barwami dojrzałej jesieni. Pojawia się więc kolor dojrzałego granatu przyprawiony odrobiną brązu, barwa śliwki złamanej fioletem, czerwień dojrzałego jabłka ocieplona pomarańczem, arbuzowy z kroplą soku z winogron. Te kolory są nieoczywiste, trudne do opisania jednym słowem – są wśród nich barwy ciepłe i zimne, jasne i ciemne – ale każda z nich pełna jest energii, może nie tak optymistycznej, jak modne latem ostre róże i mandarynki, ale za to świetnie współgrającej z jesienną atmosferą i światłem tej pory roku.
Modne odcienie czerwieni mają też w sobie pewne dostojeństwo i tradycyjnie zaliczane są do kolorów eleganckich, ale jedną z najistotniejszych zalet tej kolorystyki jest jednak to, że wśród wielości jej odcieni mogą znaleźć coś dla siebie kobiety o wszystkich typach urody i w każdym wieku.
Nowością tego sezonu jest łączenie ciepłych i zimnych odcieni tej samej barwy. Winogronowy fiolet możemy więc zestawić z barwią czerwonego wina (co kiedyś było zupełnie nie do pomyślenia) i nie musimy się obawiać posądzenia o brak gustu.
Warto też wspomnieć o tym, że te same nasycone kolory są również obecne w modnym tej jesieni makijażu. Widać to szczególnie w kolorystyce szminek, bo najmodniejsze są właśnie ciemne odcienie złamanej czerwieni – mogą to być klasyczne karminy (mieszanki czerwieni i ciemnego różu w różnych proporcjach), albo róże zmiksowane z barwą bakłażana. Usta powinny być podkreślone bardzo mocno, ale za to matowe.

wrz 26, 2012

Ramoneska czyli Perfecto

Naprawdę trudno w to uwierzyć, ale model kurtki zwanej w Polsce ramoneską ma już niemal 85 lat. Zaprojektowali ją w1928 roku Irving i Jack Schott. Nazwali swoje dzieło „Schott Perfecto” – od własnego nazwiska oraz od ulubionej przez Irvinga marki papierosów. Kurtka była przeznaczona dla zaprzysięgłych motocyklistów (dystrybucją zajmowała się firma Harley Davidson) i przez jakiś czas tylko wielbiciele głośnych jednośladów je nosili. Bardzo szybko jednak, bo już w latach czterdziestych i pięćdziesiątych pokochali „Perfecto” także wszelkiej maści buntownicy. Jednym z pierwszych i najsłynniejszych był Marlon Brando, który nosił tę kurtkę, grając w głośnym filmie „Dziki” z 1953 roku, przywódcę motocyklowej bandy Hell’s Angels Johnny’ego. Wielbicielem „Perfecto” był też słynny amerykański aktor James Dean (gwiazda kultowego filmu „Buntownik bez powodu”, z 1955 roku).
W latach osiemdziesiątych ta charakterystyczna skórzana kurtka stała się niemal strojem organizacyjnym grup punkrockowych takich jak Sex Pistols czy The Ramones (to właśnie od nazwy tego zespołu pochodzi polska nazwa „Perfecto” czyli ramoneska), nosiły ją także piosenkarki Blondie i Joan Jett.
Model kurtki od czasu, gdy powstał jej projekt był kilkakrotnie zmieniany (dodawano pagony, poszerzano ramiona, obniżano albo podwyższano stan), na rynku pojawiały się coraz to nowe modele, ale jej charakterystyczne cechy się nie zmieniły. Najważniejszą z nich jest ukośny nieco przesunięty w bok zamek błyskawiczny oraz podwójne klapy.
Ostatnio. ramoneska przezywa swój renesans. Ten do niedawna charakterystyczny dla oryginałów, buntowników i członków rozmaitych subkultur strój jest prawdziwym, „must have” sezonu. Uszyte z rozmaitych materiałów w przeróżnych kolorach krótkie kurtki ozdobione ukośnymi zamkami i charakterystycznymi klapami pojawiły się w większości kolekcji największych projektantów.

wrz 17, 2012

Komu służy baskinka

Baskinka to pas materiału (niegdyś głównie marszczony, dziś najczęściej cięty ze skosu) doszywany w talii żakietu, bluzki, sukienki lub spódnicy i tworzący coś w rodzaju krótkiej falbany.
Swój złoty czas baskinka przeżywała w latach 20. ubiegłego wieku. W tamtym jednak okresie podobnie jak i w latach 40., gdy nadszedł jej renesans, kreatorzy mody stosowali ją głównie po to, by nadać damskim żakietom bardziej kobiece kształty – mocno zaznaczyć talię i uwydatnić krągłość bioder. Zadaniem baskinki było więc coś, co w dzisiejszej modzie jest zupełnie nie do pomyślenia – miała sprawić, by damska pupa wyglądała na większą niż jest w istocie. Jak to się w takim razie stało, że ten poszerzający element stał się „must have” tej jesieni?
To dlatego, że dzisiejsze baskinki są skrojone w ten sposób, by nadać kobiecej figurze linię, zaznaczyć talię i wymodelować biodra, ale przy okazji ich nie poszerzyć. Znikły więc gdzieś obfite marszczenia i grube drapowane materiały, pojawiły przemyślane skosy i opływające figurę cienkie tkaniny. Falbany miękko układają się na biodrach, nadając im krągłość, ale nie dodając optycznie ani centymetrów ani kilogramów.
Jest tylko jeden rodzaj figury, któremu baskinka nie służy. Tego kroju powinny unikać panie o nieco zbyt pełnych kształtach, dość dużym biuście i niezbyt mocno zaznaczonej talii. Przy takiej budowie, baskinka sprawi, że sylwetka nabierze ciężkości, bez względu na to, jak bardzo przemyślany jest krój wykończonego nią żakietu czy sukienki.
Baskinka jest za to bardzo odpowiednia dla osób o szerszych biodrach i nieco zbyt masywnych udach, bo doskonale maskuje te problematyczne miejsca, a w dodatku podkreśla talię. Również panie
szczupłe w pasie, ale mające niewielki brzuszek i narzekające na to, że wąskie spódniczki go uwydatniają, powinny rozważyć zamaskowanie tego problemu właśnie baskinką.
Taki krój posłuży także znakomicie osobom bardzo szczupłym o wąskich biodrach – nawet jeśli ich talia z natury nie jest zbyt mocno wcięta, baskinka optycznie ją wyeksponuje.

Strony:«1234567...12»

Archiwum Bloga

  • 2013 (1)
  • 2012 (44)
  • 2011 (47)
  • 2010 (8)

AGGI

Chcemy razem z Wami tworzyć markę AGGI. Powiedzcie nam co sądzicie o AGGI, modzie, dobrym guście i stylach.
Co Was nakręca? Co Was wkurza?
Czy klasyka może być nowoczesna i inspirująca? Zdjęcia na blogu przedstawiają modelkę AGGI. Zapraszamy również na stronę firmową AGGI oraz na profil na Facebooku - AGGIzprofilu.
 
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia lepszego prezentowania treści, wygodniejszej obsługi oraz w celach statystycznych. Jeśli nie Zablokujesz tych plików, oznacza to zgodę na ich zapisywanie i używanie w Twoim urządzeniu. Można samodzielnie zarządzać plikami cookies poprzez ustawienia Twojej przeglądarki internetowej.