sty 30, 2012

Barwa optymizmu

Modny już zeszłej wiosny i lata neonowy oranż okazał się być czymś więcej niż przebojem jednego sezonu, bo także w tym roku jest na topie.
To jeden z tych nielicznych kolorów, które trudno skojarzyć z czymś smutnym. Połączenie żółtego z czerwonym – ciepło słonecznej żółci skojarzone z z głębią krwistej czerwieni. Efekt – chyba najbardziej witalny kolor na świecie.
Nie sposób wyglądać w nim na osobę ogarniętą depresją czy pozbawioną energii. Według chromoterapeutów (terapeutów leczących kolorami) pomarańczowy nastraja optymistycznie i mobilizuje do działania. Może projektanci mody czują, że ich klienci przestraszeni światowym kryzysem gospodarczym potrzebują teraz czegoś specjalnego?
Ten energetyczny żywioł można łączyć z kolorami równie nasyconymi – na przykład równie modnymi chabrowym czy fuksjoworóżowym i takie połączenia znów będą tej wiosny bardzo modne. Oranż wygląda jednak równie ładnie w kontrastowych zestawieniach z szarością, chłodnym brązem, granatem i czernią. I o ile kompozycje neonowe (oranż z fuksjowym różem, oranż z chabrowym) nadają się głównie na okazje pozazawodowe, to już pomarańcz w połączeniu na przykład z ciemnopopielatym w niektórych sytuacjach „pracowych” może być całkiem na miejscu. Oczywiście musi to być raczej delikatny akcent kolorystyczny niż wielka plama tej przyciągającej wzrok barwy. Optymizm optymizmem, ale pomarańczowy kostium nie jest z pewnością strojem odpowiednim dla urzędniczki bankowej w godzinach pracy. Jest zbyt rozpraszający,a przez to odrobinę… niepoważny.
Niemal każda kobieta może w tym kolorze wyglądać ładnie – ale zdarza się, że osoby o delikatnej jasnej karnacji, wyglądają w nim trochę blado. Nie znaczy to jednak, że nie mogą go nosić – odpowiedni makijaż pomoże w poradzeniu sobie z tym problemem. Wystarczy delikatnie musnąć kości policzkowe, brodę i czoło rozświetlającym pudrem brązującym i nieco staranniej niż zwykle wytuszować rzęsy by ten efekt bladości zlikwidować.

sty 20, 2012

Rozkloszowany ideał (na 70 %)

Pamiętacie „Dirty Dancing”, kultowy film końca lat 80.? Pewnie pozostał on w głowach głównie trzydziestokilkulatkek i dziewczyn jeszcze trochę starszych. Cóż odtwarzająca główną rolę nastoletniej Baby, 26-letnia i wyjątkowo młodo wyglądająca w tamtym czasie Jennifer Gray ma dziś 52 lata…

Ponieważ jednak ten kinowy przebój można było wielokrotnie zobaczyć w różnych stacjach telewizyjnych, niewykluczone, że i młodsze osoby zaraziły się jego bezpretensjonalnym urokiem.

Akcja filmu (o dość pechowo przetłumaczonym polskim tytule „Wirujący sex”) toczy się się w latach pięćdziesiątych, czyli w czasie poprzedzającym długą epokę ubraniowego uniseksu, jaka po nich nastąpiła. A że rzecz się dzieje w tzw. dobrym towarzystwie, większość kobiet prezentuje widzom przepiękne kreacje „z epoki”.

Nie ma się co oszukiwać, z „Dirty Dancing” pamięta się (pomijając oczywiście sceny romantyczne) przede wszystkim wirujące w tańcu rozkloszowane spódnice. Spódnice do tańca. Kto lubi tańczyć – wie jakie to uczucie – taki kawałek materiału potrafi sprawić, że kobieta w tańcu czuje się podwójnie kobietą. Albo i potrójnie.

Ale to nie wszystko. Jest jeszcze jedna istotna i warta pamiętania rzecz: kobiety w spódnicach o szerokim dole i wąskiej talii bardziej podobają się mężczyznom. Skąd to wiadomo? Z badań. Co prawda badania te dotyczą nie tyle sposobu ubierania się, co proporcji, ale w tym właśnie rzecz. Spódnica o szerokim dole daje możliwość zbliżenia się do statystycznego męskiego ideału. Nie tego, który deklarują mężczyźni, tylko tego, który podstępni psychologowie wydarli z męskiej podświadomości przy pomocy niecnych badawczych sztuczek. Wiadomo bowiem, że bez względu na kraj, kulturę, czy religię mężczyźni za atrakcyjne uznają kobiety, których obwód w talii wynosi 70% obwodu w biodrach.

Dzięki rozkloszowanej spódnicy, pożądane proporcje można optycznie uzyskać nawet gdy w rzeczywistości stosunek bioder do talii bliższy jest 80 %. Oczywiście nie za pomocą gorsetu, którym sznurowały sobie talię kobiety w XIX wieku. Aż takie poświęcenie nie jest potrzebne. Wystarczy, że spódnica będzie dopasowana w talii i szeroka dołem. Siedemdziesięcioprocentowy sukces murowany.

 

sty 10, 2012

Jeszcze o czerni

Czerń bywa kolorem niebezpiecznym i niszczącym, ale uznawana jest też za barwę szczęścia. Tak naprawdę w każdej kulturze łączą się z czernią inne znaczenia, to chyba najbardziej zmienna barwa na świecie.
To kolor nocy, głęboki, pochłaniający, pełen nieopowiedzianych jeszcze historii. Kobieta w czerni zawsze wydaje się nieco tajemnicza, nawet jeśli w rzeczywistości nie skrywa, żadnego szczególnego sekretu. To kolor na każdą porę dnia, ale nie od dziś wiadomo, że najpiękniej wygląda w sztucznym świetle karnawałowego wieczoru. Najlepiej, gdy nasza wieczorowa czarna kreacja uszyta jest z mniej lub bardziej połyskującej tkaniny – czarne diamenty mają wielką moc przyciągania. Chłodny blask czerni znakomicie podkreślimy, łącząc tę barwę z biżuterią z kryształów – bezbarwnych albo kolorowych. Takie zestawienie sprawdza się niemal przy każdej wieczorowej okazji.
Czerń ma też swoje znaczenie praktyczne. Kto ją wybierze, może się poczuć bezpiecznie, to kolor ochronny. Wybierają go często osoby, które chciałby wyglądać szczuplej niż w rzeczywistości. I słusznie, bo barwa ta sprawia, że przedmioty i postaci nią spowite optycznie stają się mniejsze.
Trudno tu popełnić błąd, dobierając dodatki, bo do czerni pasuje niemal wszystko. Szukając nowej małej czarnej, pamiętajmy jednak, że to sukienka, która przyda nam się na niejedną okazję. Im bardziej więc klasyczny będzie więc jej krój, tym dłużej ją ponosimy.
Wybór czerni niesie też w sobie pewne pułapki. Może się na przykład zdarzyć, że na podobny do naszego kolorystyczny wybór stanie się udziałem wszystkich innych uczestniczek imprezy (a jeśli nie wszystkich to przynajmniej połowy z nich). Dlatego wybierając się gdziekolwiek w czerni warto się dobrze zastanowić nad wyborem akcesoriów, to one zapracują na nasz niepowtarzalny wygląd.
Na tle tej najciemniejszej z barw wszystko staje się jaśniejsze, jeśli więc mamy z natury bladą skórę, pamiętajmy o odpowiednim makijażu, albo do czarnej sukienki załóżmy szal albo chustę w kolorze, który doda naszej cerze ciepła.

Archiwum Bloga

  • 2013 (1)
  • 2012 (44)
  • 2011 (47)
  • 2010 (8)

AGGI

Chcemy razem z Wami tworzyć markę AGGI. Powiedzcie nam co sądzicie o AGGI, modzie, dobrym guście i stylach.
Co Was nakręca? Co Was wkurza?
Czy klasyka może być nowoczesna i inspirująca? Zdjęcia na blogu przedstawiają modelkę AGGI. Zapraszamy również na stronę firmową AGGI oraz na profil na Facebooku - AGGIzprofilu.
 
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia lepszego prezentowania treści, wygodniejszej obsługi oraz w celach statystycznych. Jeśli nie Zablokujesz tych plików, oznacza to zgodę na ich zapisywanie i używanie w Twoim urządzeniu. Można samodzielnie zarządzać plikami cookies poprzez ustawienia Twojej przeglądarki internetowej.