maj 23, 2011

Pochwała t-shirtu

Czy jest w ogóle ktoś, kto nie ma w szafie przynajmniej jednego? To chyba niemożliwe. Bez względu na to jak się ubieramy – elegancko, sportowo, na luzie czy awangardowo – t-shirty mamy wszyscy (albo niemal wszyscy, bo przecież zawsze się znajdą jakieś wyjątki). To taki element garderoby, który z mody nie wychodzi nigdy, a jest przecież modny od ponad stu lat. A przynajmniej w niektórych środowiskach.
Na początku XX wieku nosili go głównie amerykańscy żołnierze i marynarze, a potem dołączyli do nich farmerzy. W tamtych czasach t-shirt był jednak raczej bielizną niż czymś w czym paradowało się publicznie.

Z ukrycia wyszedł t-shirt po II Wojnie Światowej, ale jego prawdziwa kariera zaczęła się od nakręconego w 1951 roku filmu „Tramwaj zwany pożądaniem” (adaptacja sztuki Tennessee Williamsa w reżyserii Elii Kazana), za sprawą grającego głównego bohatera (chodzącego w t-shircie Stanleya Kowalskiego) Marlona Brando.
Potem przyszły burzliwe lata 60. – czasy młodzieżowej rewolty i własnoręcznego ozdabiania t-shirtów rozmaitymi hasłami i symbolami. Bawełniane koszulki z krótkim rękawem były wtedy nie tylko modnym elementem stroju, ale przede wszystkim znakiem przynależności noszącego do określonego środowiska.
Pod koniec lat 70. i w latach 80. t-shirtami zainteresowali się wielcy projektanci i od tego czasu ten element garderoby przestał być kojarzony jedynie z modą młodzieżową. I tak pozostało do dziś – dzianinowe koszulki z krótkim rękawem można znaleźć w kolekcjach Diora, Chanel, Prady i wielu innych designerów z najwyższej półki.
Tę ogromną popularność (i ponadczasowość) t-shirtu można zresztą łatwo zrozumieć. Wygodny w noszeniu i nie wymagający specjalnych zabiegów pralniczych ani starannego prasowania, jest przy tym doskonałą bazą – można go włożyć do dżinsów i pod sweter, do spódnicy i pod żakiet. No i nadaje się na wszelkie okazje – są t-shirty sportowe, codzienne ale są przecież i takie, które można włożyć na wieczorne wyjście.
I dlatego chyba lepiej mieć ich w szafie więcej niż jeden. Bo bez t-shirtu nie da się żyć, ale z jednym t-shirtem – też nie jest łatwo.

Dodaj komentarz

* pole wymagane

Archiwum Bloga

  • 2013 (1)
  • 2012 (44)
  • 2011 (47)
  • 2010 (8)

AGGI

Chcemy razem z Wami tworzyć markę AGGI. Powiedzcie nam co sądzicie o AGGI, modzie, dobrym guście i stylach.
Co Was nakręca? Co Was wkurza?
Czy klasyka może być nowoczesna i inspirująca? Zdjęcia na blogu przedstawiają modelkę AGGI. Zapraszamy również na stronę firmową AGGI oraz na profil na Facebooku - AGGIzprofilu.
 
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia lepszego prezentowania treści, wygodniejszej obsługi oraz w celach statystycznych. Jeśli nie Zablokujesz tych plików, oznacza to zgodę na ich zapisywanie i używanie w Twoim urządzeniu. Można samodzielnie zarządzać plikami cookies poprzez ustawienia Twojej przeglądarki internetowej.