mar 20, 2012

Czy strój czyni święta?

Jeszcze sto lat temu dobrze ubrana dama miała garderobę nie tylko bogatą, ale i bardzo dokładnie podzieloną pod względem tego, co i kiedy wypada nosić. Były więc w niej suknie codzienne, domowe, spacerowe, podwieczorkowe, wieczorowe, balowe… I wiele innych, bo niemal każda okazja – formalna czy nie – miała swoje specyficzne wymagania. Na przykład: prawdziwie elegancka kobieta nie wychodziła z domu bez kapelusza i rękawiczek.
Te ubraniowe reguły rozluźniły się nieco, gdy w czasie pierwszej wojny światowej kobiety poszły do pracy, zajmując miejsca przebywających na froncie mężczyzn. Kiedy zaś wojna minęła, nie było już powrotu do sztywnych nakazów obowiązujących kilka lat wcześniej. Zmieniły się kroje sukien, ubrania stały się wygodniejsze i choć wciąż obowiązywał podział na to, co codzienne i to, co odświętne – bywając „w towarzystwie” – nie koniecznie trzeba było posiadać garderobę składającą się z kilkudziesięciu strojów.
Prawdziwą rewolucję w tej dziedzinie przyniosła jednak druga połowa XX wieku, bo to właśnie w tym okresie podział na to, co nadaje się do noszenia na co dzień i „na okazję” stopniowo się zatarł. Jeszcze w latach 60., idąc do teatru, wkładało się strój niemal wieczorowy – dziś nikogo już nie rażą osoby, które do tego przybytku kultury wybierają się w dżinsach albo innym swobodnym przyodziewku. Co więcej właśnie tak ubranych osób jest najwięcej. Niemal nikt nie stroi się dziś także idąc do kościoła czy do kawiarni. W większości przypadków, to nie okazje decydują o tym, jak się ubieramy, ale my sami. Jeśli ktoś chce się przyodziać szczególnie starannie, idąc na prywatkę, zrobi to, ale jeśli nie ma ochoty – nie ma też obowiązku i reszta gości z pewnością nie uzna tego za niestosowne.
To współczesne podejście do ubierania się ma oczywiście swoje zalety – chociażby taką, że – kto nie lubi strojów formalnych – może nawet podczas okazji wyjątkowo odświętnych ubrać się zarówno stosownie jak i dość swobodnie.
Jednak jest i inna strona medalu. Uniezależniając swój sposób ubierania się od okoliczności, rezygnując z zaznaczania strojem odświętności, w pewnej mierze zubażamy swoje przeżywanie. Na przykład przeżywanie świąt. Ulotniło się gdzieś to magiczne „coś”, co (pomijając oczywiście wymiar religijny) jeszcze nie tak całkiem dawno oddzielało czas odświętny od czasu zwykłego.
Oczywiście nie jedyna to przyczyna tego, że Wielkanoc i Boże Narodzenie są dziś inne niż kiedyś, ale może odrobina starodawnego podejścia do świątecznego stroju może ten deficyt świąteczności trochę zmniejszyć?

1 Komentarz

Dodaj komentarz

* pole wymagane

Archiwum Bloga

  • 2013 (1)
  • 2012 (44)
  • 2011 (47)
  • 2010 (8)

AGGI

Chcemy razem z Wami tworzyć markę AGGI. Powiedzcie nam co sądzicie o AGGI, modzie, dobrym guście i stylach.
Co Was nakręca? Co Was wkurza?
Czy klasyka może być nowoczesna i inspirująca? Zdjęcia na blogu przedstawiają modelkę AGGI. Zapraszamy również na stronę firmową AGGI oraz na profil na Facebooku - AGGIzprofilu.
 
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia lepszego prezentowania treści, wygodniejszej obsługi oraz w celach statystycznych. Jeśli nie Zablokujesz tych plików, oznacza to zgodę na ich zapisywanie i używanie w Twoim urządzeniu. Można samodzielnie zarządzać plikami cookies poprzez ustawienia Twojej przeglądarki internetowej.